Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 203 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Własnym Głosem - czytaj.pdf

poniedziałek, 28 czerwca 2010 21:12

    

 

 

 

 


 

 

     ''Własnym Głosem"

czytaj

 

 

Pismo Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury. Wydawnictwo dofinansowywane.

 

Redagują: Paweł Soroka - redaktor naczelny, Majka Żywicka-Luckner  - zastępca redaktora naczelnego, Maria Bednarek, Stanisław Dominiak, Iza Zubko, Piotr Goszczycki, Janina Graban, Ewa Komenda, Zofia Mikuła, Jadwiga Pilińska, Stanisław Stanik, Krystyna Woźniak. Konsultant plastyczny - Eugeniusz Geno Małkowski.

 

Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, oraz zastrzega sobie prawo zmiany tytułów, skrótów i adiustacji.

 

 

     Strony internetowe czasopisma ''Własnym Głosem":

www.wlasnymglosem.pl

 

WYDAWCA: Rada Krajowa Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury, 00-695 Warszawa, ul. Nowogrodzka 46/5 II p. Tel. 022 629 15 - 17 e-mail: wlasnymglosem@gmail.com ;  pawel@plp.info.pl

 





UWAGA!

 

Gazetę RSTK  - "Własnym Głosem" - można bezpośrednio czytać z tego miejsca lub ściągnąć sobie na dysk komputera w pliku o formacie /.pdf/, klikając na wybrany numer.

 

Kliknij żeby obejrzeć lub ściągnąć na dysk.

 

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/pdf/wg%2099_100_inter.pdf

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/pdf/Nr%2097-98%20WG.pdf

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/pdf/wg%2094_95_inter.pdf

 

 http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/pdf/wg%2092_93_inter.pdf

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/czasopisma/wg-90_91_inter.pdf

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/czasopisma/wg_89.pdf

 

http://wlasnymglosem.pl/uploads/images/wg_88.pdf

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/images/wg_87.pdf

 

http://wlasnymglosem.pl/uploads/images/wg_86.pdf

 

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/images/wg84.pdf

 

http://strona.rstk.nazwa.pl/uploads/images/wg_83.pdf

 

http://strona.rstk.nazwa.pl/uploads/images/wg82.pdf

 

http://strona.rstk.nazwa.pl/uploads/images/wg81.pdf

 

http://strona.rstk.nazwa.pl/uploads/images/wg80.pdf

 

http://strona.rstk.nazwa.pl/uploads/images/wg79.pdf

 

http://strona.rstk.nazwa.pl/uploads/images/wg78.pdf

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/images/wg77.pdf

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/images/wg76.pdf

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/images/wg75.pdf

 

http://www.wlasnymglosem.pl/uploads/images/wg74.pdf

 

 

 

 

Uwaga!
 
 
Pismo jest w plikach PDF, więc żeby móc je czytać trzeba mieć zainstalowany ADOBE ACROBAT, który jest do pobrania poniżej.

 


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ewa Komenda

piątek, 25 czerwca 2010 0:06










Ewa Komenda


 
     Urodziłam się w Warszawie 15.01.1961 roku. Lata dziecięce spędziłam na Grochowie skąd pod koniec szkoły podstawowej przeprowadziłam się na Bródno. Szkoła średnia to Liceum Ekonomiczne im. Stanisława Herbsta przy ulicy Otwockiej , którą ukończyłam w 1981 roku. Potem zaczęłam pracować. Najpierw prywatnie przy malowaniu szkła i porcelany / bardzo krótko, bo Stan wojenny pokrzyżował plany nie tylko moje/ i od 1.01.1982 roku w FSO do 1999 roku. W fabryce tej pracowałam w księgowości a potem to już różnie bo miałam okazję być i sprzątaczką i agentem ochrony i zrobiłam licencję PUNU, by być agentem ubezpieczeniowym i handlowałam używaną odzieżą, rozdawałam gazety a teraz jestem kasjerką. Do RSTK, u trafiłam dzięki ludziom pracującym w fabryce, którzy już tam należeli / gdzieś koło 1996 roku. Do tej pory otrzymałam dwa dyplomy za udział w konkursie jednego wiersza za "Zmiany na Radzymińskiej" i "Perłopław". Moje utwory zostały zamieszczone również w almanachach "Opowieści zwyczajne" i "Życie z weną". Poza tym we Własnym głosem" drukowane są moje wywiady z ciekawymi ludźmi i gdzie moje nazwisko znajduje się w stopce redakcyjnej . Co będzie dalej jeszcze nie wiem ale jestem dobrej myśli.






WIERSZE




Idealizm



Ja wiem
nie powinnam tak idealizować twojego obrazu
ale w charakterze kobiety
niestety tkwi snucie
więc snuję
marzenia
plany
życie codziennych dni
wątki różne
jak osnowy i kanwy
pozwalają kroić materię na styk
kłuje kordonkiem igłę
haftuję sen o miłości

pękam z nicią sama ukłuta
już nawet nie pragnę
załączyć na nowo wątki dwóch zyć
pogodzona losowo
tkwię w ruinie bzdur
wypłakując oczy w ich miękkość




Sieroctwo


Białym okiem
wypatruję w dali
przestrzeni bijącej czerwienią
w aparacie Kirliana
wszędzie szaro
kalejdoskop życia
zamknięty okularem okna
zamazuje godziny
zrywa dni
spowalnia przędzenie czynności
przód tył
przód tył
monotonne siadanie
podrywa ciało
przykleja do szyby nos
jak do matki
tęsknota
dzień lub noc
pokazuje diaskop
w czarno-białym kadrze
szarego losu




Głodnemu chleb
          (erotyk w zaspaniu)


Pewien gość nosi przy sobie brzuch ...
Wypieczony,
jak wyrośnięty chleb.
Jeść!
Otwierają się ręce w ramionach.

Głodna przygniatam go swymi myślami.
W piersi
czuję, że jest miękki.

Zasypiam najedzona na wpół
ze skórką w ustach.




 

oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Paweł Soroka

sobota, 19 czerwca 2010 17:16

 

 

 

 

 

 

 Strona Pawła Soroki: http://pawel-soroka.plp.info.pl/

 

 

Paweł Soroka - urodzony w pierwszej stolicy Polski w Gnieźnie. Poeta, dziennikarz, politolog i animator kultury oraz działań gospodarczych. Uprawia twórczość poetycką, jest autorem kilku tomików wierszy m. inn. "Oczyszczenie" - 1979 r., "Między stolicami" - 1992 r., "Molo białe i czerwone" - 1999 r., "Wyzwalanie wyobraźni" - 2010 r. oraz dwóch arkuszy poetyckich: "Chwila samozatracenia" - 1976 r. i "Siedemnaście erotyków" - 2005 r.  Wiersze jago ukazały się też w kilku almanachach i antologiach. W latach 1976-1980 był przewodniczącym Studenckiego Centrum Literackiego "Gremium".

    

Jest członkiem Związku Literatów Polskich i przewodniczącym Zarządu Rady Krajowej Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury.






WIERSZE



z tomiku

WYZWALANIE WYOBRAŹNI






Dwie ulice


Prostotą szyn
za Wisłę
tramwajem biało-czerwonym

z furtek wychodzą
kolorowe parasole
z drzew
w żółtych liściach
kropla za kroplą
spada

zimą drzewa
tu znikają
tylko gołębie za oknem
bo z nieba
w płatkach śniegu
chleb

gdy tędy idę
marsz i pieśń słyszę
choć wokół cisza
z dozorcami rozmawiam
o przeszłości tego traktu -
kiedyś pola bitwy

podobna ulica w Gnieźnie
nazywa się Warszawska




Gorycz


Bo gdy gorycz ...
to samotność przytłacza
jak zimno jaskini
zniechęcenie obezwładnia serce
i oddech inny
bez świeżości
powolny

bo gdy gorycz ...
to świat barwy traci
jak wyleniały kapelusz
zmarszczki ogarniają cerę
i oczy inne
podpuchnięte
bez iskier

bo gdy gorycz ...
to spać nie mogę
jak krzyk milczący jestem
własna ślina staje się obcą
i mózg inny
bez krwi
ociężały

bo gorycz jest prawdą
trudu życia
gorycz nie potrafi kłamać




Po trzeciej światowej?


Oni zmieszali uran z mlekiem
i biegną dzieci bezgłowe do spopielałych
parków
tam wybuchają piaskownice
wszędzie walają się schematy sumień
uczucia pędzą w tył
wtopione w bezruch chromu
oni natomiast którzy mleko w uran wlali
panowie X Y Z itd.
żłopią wodę STYXU
a Charon słusznie ssie ich ambicje
wiosło Charona pcha normalne dziecko
tzn. nieletnia dziewczynka
rodząca ZIELONE PARKI






oceń
5
2

komentarze (9) | dodaj komentarz

Izabela Zubko

wtorek, 15 czerwca 2010 18:14











Izabela Zubko publikuje wiersze od najmłodszych lat. W 1993 r. wydała debiutancki tomik "Gołębie". Do roku 2010 opublikowała następnych 7  - w tym książki dostrzeżone przez krytyków: "Nocą budzi się sen" (2004) ze  wstępem Zbigniewa Jerzyny, "W imię Ojca..." (2008) ze wstępem Ernesta Brylla oraz "Łącząc brzegi  przepaści" (2010) ze wstępem Andrzeja Zaniewskiego.

Poetka ma na swoim koncie druki w antologiach i almanachach, w tym tak znanych jak:    "A Duch wieje kędy  chce", "Poeci naszych czasów" (Chicago). Doczekała się licznych publikacji w prasie polskiej i zagranicznej. Jej wiersze ukazały się w USA, Kanadzie  i na Ukrainie.

Jest członkiem  RSTK w Warszawie, Warszawskiej Grupy Literackiej "Terra Poetica" oraz Stowarzyszenia Autorów Polskich

 

 

 

 

WIERSZE

 

 

 

 

Miękki zegar

 

 

 

na obrazie

 

zatrzymany zegar

 

wciąż biegnie

 

 

 

pod farbą Dali

 

pozostawił szparę

 

czasoprzestrzeni

 

 

 

wskazówki swobodnie

 

spacerują

 

gdy nikt nie patrzy

 

 

 

przed świtem Mistrz

 

nakręca pozytywkę

 

 

 

 

 

 

 

 

Usta

 

 

 

pamiętam nieśmiały

 

ruch rąk

 

po moim ciele

 

 

 

szept słów

 

schowany

 

w sercu

 

 

 

kiedy odkryłeś

 

tajemnicę

 

obcej płci

 

spoglądałam

 

na zimne łóżko

 

i samotną szklankę

 

 

 

poparzone od łez usta

 

kryję pod warstwą szminki

 

 

 

 

 

 

 

 

kuszenie

 

 

 

lustro w którym zaszło słońce

 

szuka kłamstwa

 

otwiera piekło na kształt raju

 

roztapia smołę o zapachu przynęty

 

gałązką oliwną puka w ramę

 

skromność odbicia nie pozwala

 

na uniesienie powiek

 

zwierciadło bez duszy

 

zagrało ze mną w karty

 

za fanty zrzucam zieloną bieliznę

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Felicja BoSska Borzyszkowska-Sękowska

czwartek, 10 czerwca 2010 23:27









     Dr Felicja Borzyszkowska-Sękowska - pracownik naukowo-badawczy i dydaktyczny, filolog, psycholog, pedagog.
     Autorka ponad 20 książek: Cykl "Być..." prezentujący wybitnych Polaków, powieści "Pełnia niespełnienia", "Niezapłacony rachunek sumienia", Opowiadań "Miłości głodni. I godni", dramaty, poradniki psychologiczne i dotyczące urody życia. Poezja jest jej marginesową twórczością, jednak recytująca ją Kalina Jędrusik mawiała: "zadziwiające, jak publiczność słucha skupiona, bo poetka trafia wprost w ich serca". Tomiki: "Ekwilibrystyka płonącej wyobraźni", "Echa lat", "Barwy wewnętrznych pejzaży", "Światła miłości", "Być Bogiem".
     Jest prezesem Klubu Kobiet Twórczych, przewodniczącą Koła Bohaterów Książek FBS, założycielką Warszawskiego Oddziału ZK-P czł. Związku Literatów Polskich. Obecnie wznawia prowadzenie Salonu ArtLiterackiego pt.: "Przerwijmy agonię kultury..."






WIERSZE





Z tomiku pt. Jaki kolor ma wiatr?






Jaki kolor ma wiatr?


jaki kolor ma wiatr?
no jaki? powiedz
wszak wszystko ma jakiś kolor
barwy uściskiem
obejmują świat
melodie kosmosu
odcieniami ciszy
też ubarwiają ziemię
wpisane w krajobraz życia
niewidome dzieci
zmysłami poznawać chcą świat
dotykiem dłoni
czułością słów
koniuszkiem języka rozkosztują smak
nozdrzami wonie kwiatów
i odór cywilizacji też
muzyka rzeczywistości
nutami bębnów
symbolizuje niepoznane
i nagle
porywa je wiatr
to "przedmiot"
też od Boga
może uniesie hen gdzieś
w ten lepszy świat
ale przedtem
powiedz
no, proszę
powiedz
jaki kolor ma wiatr?






Wszystkich moich bliźnich


czasem bolą trzewia
wszystkich moich bliskich
bolą puste brzuchy
pełne głowy
kształtu ich nie zmienią
pomysły nie zapełnią
duchem głodnej materii
          frustracja lekiem?
          nieprzystosowani życiem?
karmią się poczuciem wyobcowania
mity zburzone
rak obojętności rozkwita
rośnie
małość wielka
gdzie ją zmieścić
gdzie?





Lucynie Winnickiej


w wielu warstwach
rozgrywasz swe życie
nim sięgniesz w boską sferę
gdzie modry kolor kryje
wielką Tajemnicę
gonitwa za wszelkim dobrem
przesłania najważniejsze
pokarm duszy ci nie wystarcza
upiększasz otoczenie
karmisz wzrok barwą i kształtem
a najważniejsze pozostaje
niewidoczne dla oczu
a najbardziej wyjdzie nam na zdrowie to,
czego nie zjemy - nauczyłaś nas







Wiersze z tomiku Być z Bogiem






Najgorsze skazanie


i po cóż był ten wyrok?
wszak czemuś miał służyć
by usłał mi drogę
bym jednak cierpiała
półwieczność w zwątpieniu
ćwierć wieku bez Ciebie
jak wichrem miotana
śród dni i też nocy
biegłam na oślep
bez słowa otuchy
bo któż miał się ozwać
skoro nie istniałeś
i wyrok zaoczny
ongiś mi wydałeś.
ach, czemu skazałeś na ogrom zwątpienia
czemu wtłoczyłeś mi podejrzenie, że
że
że nie istniejesz?
łatwowierna wielce ongiś uwierzyłam
na długo
dziś czekam na amnestii zew.
co? Wyrok nieaktualny?
zmieniam obraz kart.





W PRL


był taki ołtarz
gdzie nam kazano
w wazony wkładać
myśli bezbożne
na mózgu pożółkły
zmarszczki gór
tektonia zakłopotania?
wstrząs!
runęło...





Niemoce


siadam do fortepianu
którego nie mam
i nigdy nie miałam
zamykam się w pokoju
dźwiękoszczelnym
których raczej nie mamy
więc krzyczeć nie mogę
jak radzi Luiza (Hay)
ale i tak czuję się lepiej
niż tam gdzie
wpierw
indukują się napięciem
nakręcają spiralą stresu
i zewem walki

zaakceptuj siebie







oceń
6
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Krystyna Woźniak

czwartek, 10 czerwca 2010 0:27

 












Krystyna Wożniak z domu Grenda, ur. 06.01.1957 r. w Otwocku. Od zawsze mieszkam  w  Warszawie. Szkoła Podstawowa nr.140 im., Kazimierza Jeżewskiego w Warszawie ukończona w  1970 r. To właśnie tu zaczęłam pisać pierwsze teksty, skromne, rymowanki. Moje wierszyki znajdują się w kronice szkolnej. Szkołą średnia to Technikum Gastronomiczne ukończone w 1975 r. Wiersze pisałam do szuflady, dla przyjaciół i znajomych. W 1977 r, wyszłam za mąż. W 1987 r. przyszła na świat moja córka Sylwia. Powróciłam do poezji w 2005 r. można powiedzieć, że przez przypadek, na mojej drodze stanęła poetka Jadwiga Sułkowska Mijal, to Ona wprowadziła mnie w świat ludzi literatury. To właśnie w tym roku wstąpiłam do Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury w Warszawie. Również w tym samym roku wydałam pierwszy swój tomik poezji pt.  Świt Poprawia Makijaż wydany przez wydawnictwo Heliodor. Jestem w Mieście literatów, jest to strona internetowa redagowana przez Panią Danutę Błaszak w Chicago,  również w lokalnej Chicagowskiej prasie były drukowane moje wiersze. W czerwcu 2006 r. moje wiersze zostały zamieszczone w QWUOWADIS - kwartalnik literacki wydany przez wydawnictwo Heliodor. Sporo moich wierszy zostało zamieszczonych we Własnym Głosem, jak również kilka recenzji, wywiadów. ( od 2007 r. jestem członkiem redakcji tego pisma). Moje wiersze ukazały się w wielu antologiach, almanachach min: My z Falenicy, Życie z Weną,  Opowieści zwyczajne (jest to forma prozatorska), W kadrach poezji...myśli zebrane, Piórem Cięte, Kolory Tęczy, Kujawskie Czakramy, My z wody, Kozi rynek. Jestem laureatką wielu konkursów literackich. Mam przygotowany kolejny tomik do wydania pt. Zaćmienie, czeka na sponsora. Materiał na trzeci też jest prawie na ukończeniu. Od października 2008 r. prezes RSTK a od listopada tego roku sekretarz Rady Krajowej RSTK Organizuję przedstawienia słowno-muzyczne: Schody do nieba w 2007 r. w Domu Kultury w Falenicy Widok z okna w Kościele pod wezwaniem matki Boskiej Anielskiej w Warszawie Dokąd zmierzasz Panie, (przy współpracy RSTK Gorzów wielkopolski pan Czesław Ganda) W Kościele Św. Anny w Warszawie Obecnie w przygotowaniu kolejny spektakl w Kościele pw. Matki Bożej dobrej Rady







WIERSZE





Za nasze przypadki odpowiada planeta Uran.

 

 

 W dzieciństwie miałaś powtarzające się sny,

wielkie kocie głowy spoglądały

z każdego miejsca w ciemnym pokoju.

Ich oczy w zależności od barwy parzyły.

Była też duża kula goniła za tobą,

strach paraliżował, robiłaś się coraz mniejsza,

aż wreszcie ginęłaś w przestrzeni..

Do szkół miałaś blisko

tylko rówieśnicy nie rozumieli dlaczego

rozmawiasz z sobą, za to  wstążki warkoczy

wabiły kolorami. Koło szkoły znajdował się kościół,

w nim prowadziłaś długie rozmowy z Bogiem.

Dorosłość odnalazła kiedy przekwitły kasztany,

a najważniejszy egzamin miałaś za sobą.

Tamtego dnia kiedy umierał Elvis, zakładałaś białą suknię,

padał deszcz a goście krzyczeli gorzko.

I tak już zostało.

 

 

 

 

 Joanna

 

 

 Prawie od zawsze chodzi

obok ściany lasu i cmentarnego muru.

Innej drogi nie zna do domu.

Spotyka tam chłopca

siedzi na starej karpie, gra w ciupy,

słońce właśnie chowa się za rozłożystym dębem.

Chłopczyk tak na oko ma osiem lat.

Nie zwraca na nią uwagi, podrzuca kamyki.

Podeszła bliżej, zauważyła, że jego oczy

patrzą poza przestrzeń, zamknięte nieobecnością.

Chciała wziąć go za rękę, niebyło nikogo

tylko ścieżka odbitych promieni wbiegła w zarośla.

Jutro znów pójdzie tą sama drogą,

tylko czy spotka chłopca?

 

 

 

 

Wtedy nawet słońce było niesprawiedliwe

 

 

Ulice pogrzebane, ruiny

podtrzymują kurz i twarze

tych, którym uda się przetrwać.

Tkwię pośród nich, na wygolonej głowie

gwiazda, chude palce nie czują zimna.

Starzec gra na skrzypcach serenadę Szuberta

Mały chłopiec szuka matki i siostry,

odjechały pierwszym transportem,

Mame zawsze dotykała mojej twarzy

mówiła: Noemi chociaż masz dziesięć lat

musisz być silna i mądra,

musisz mieć męża najlepiej kupca.

Nigdy nie zapomnę koloru jej oczu.

Piekła bajgle.

Dzisiaj zjadłam zmarzniętego ziemniaka.

Już nie boję się śmierci,

bo tam spotkam mame.

 

 

 

 

Dziwni kochankowie

 

 

Tu gdzie jestem drzewa stoją nieruchomo.

Nie jest zimno, tylko szarość oscyluje w kierunku beżu.

Dla ciebie

wkładam kabaretki, czerwoną sukienkę

a potem będziesz mnie brał, jak tanią.

Kiedy spotkaliśmy się

miałam włosy potargane,

dlatego kupiłeś moje ciało.

Noc nad  Sekwaną lubi przyglądać się

chwilowym kochankom.

 W każdym z nich

jest coś z sadysty.

 

 

 

 

 

Metamorfoza

 

 

Czarna Georgie lubi swoje imię

jak ciało, które prężąc się pod palcami,

wabi tych najwłaściwszych.

Zabrałeś ją do Crazy Horse,

szeptałeś coś od rzeczy,

pachniało perfumami.

Nagość wsysa czas,

pęcznieją jej piersi.

Rano

zgarnia franki,

nakłada twarz dojrzałej kobiety.

Odnajdziesz ją na Momarte.

Tam znają jej imię.

 

 

 



oceń
0
1

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 21 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  157 282  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Galeria RSTK W-wa

O naszym bloogu

Prezentacja twórczości członków Grupy Literackiej Wena-RSTK Warszawa

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 157282
Wpisy
  • liczba: 523
  • komentarze: 150
Galerie
  • liczba zdjęć: 43
  • komentarze: 3
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 2837 dni